Aktualności

Zbrojenia i zapasy napędzają przemysł

W marcu br. produkcja sprzedana przemysłu była o 9,4% wyższa niż przed rokiem, natomiast w porównaniu z lutym br. wzrosła o 17,2% – podał GUS.

Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana

Marcowy skok produkcji przemysłowej o 9,4% r/r (najwyższy od października 2022 r.) drastycznie rozminął się z rynkowymi oczekiwaniami na poziomie 4,2%. Nawet po odfiltrowaniu efektu jednego dodatkowego dnia roboczego, dane odsezonowane (+8,8% r/r i +7,0% m/m) potwierdzają potężne i niespodziewane przyspieszenie w sektorze produkcyjnym. Struktura tego wzrostu jest zaskakująca. Nie stoi za nią bowiem nagły napływ zamówień eksportowych, czy odbicie w popycie krajowym. W zasadzie marzec z początkiem konfliktu na Bliskim Wschodzie, przyniósł nam prawdopodobnie odwrotny kierunek tych dwóch zmiennych, tzn. i zamówienia i konsumpcja malały.

Wynik ciągną w górę dwa specyficzne motory. Pierwszy to ewidentny wpływ inwestycji w bezpieczeństwo i infrastrukturę. Kaskadowe wzrosty w działach takich jak naprawa i instalowanie maszyn (+35,3% r/r), produkcja pozostałego sprzętu transportowego (+19,5%) czy produkcja maszyn i urządzeń (+13,0%) to twardy sygnał, że na rynek zaczęły trafiać duże zamówienia dla przemysłu obronnego i ciężkiego. Prawdopodobnie widzimy w tych danych pierwsze materialne efekty uruchamiania krajowych mocy produkcyjnych w ramach unijnego programu SAFE.

Drugi czynnik to klasyczna ucieczka do przodu, czyli produkcja na zapas. Dwucyfrowe dynamiki w przetwórstwie żywności (+11,2%), napojów (+12,9%) oraz w produkcji gumy i tworzyw sztucznych (+11,1%) nie mają odzwierciedlenia w bieżących, umiarkowanych wydatkach gospodarstw domowych. Przedsiębiorcy, spodziewając się lawinowego wzrostu cen surowców, maksymalizują produkcję teraz, by zamrozić bieżące koszty materiałowe przed ich wzrostem. Potwierdza to zachowanie inflacji producenckiej (PPI), która nadal jest na minusie (w marcu spadek o 0,8% r/r.)  Produkty zjeżdżają z taśm, ale odbywa się to prawdopodobnie bez szerokiego oparcia w twardych portfelach zamówień. Ten efekt wypychania produktów na rynek, to dodatkowy czynnik łagodzący wzrosty cen.

Z makroekonomicznego punktu widzenia marzec pozostawia rynek z fundamentalnym dylematem. Jesteśmy albo świadkami startu trwałego ożywienia napędzanego zbrojeniami i kontraktami z UE, albo obserwujemy wyłącznie sztuczną, statystyczną górkę wygenerowaną panicznym budowaniem magazynów. Odczyty za kwiecień i maj ostatecznie rozstrzygną, w której fazie cyklu faktycznie znajduje się dziś przemysł.