Aktualności

Inflacja bazowa wysyła sygnał ostrzegawczy

Inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wzrosła w kwietniu do 3% w skali roku z 2,7% miesiąc wcześniej – podał NBP.

Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana

Inflacja bazowa była lekko wyższa od oczekiwań. To pokazuje, że wzrost inflacji CPI w kwietniu do 3,2% nie był wyłącznie efektem cen paliw i energii, ale zaczął częściowo przenikać także do pozostałych kategorii produktów. Na razie skala tego efektu zdaje się być kontrolowana, choć dużo zależy od utrzymania lub nie ustawy CPN.

W danych widać już klasyczny mechanizm drugiej rundy: wcześniejszy wzrost cen paliw podnosi koszty transportu, logistyki i części usług, a firmy próbują część tych kosztów przerzucać na klientów. Nie przypomina to jednak sytuacji z lat 2022–2023, kiedy presja cenowa rozlewała się szeroko po całej gospodarce. Dziś popyt jest słabszy, rynek pracy stopniowo się schładza, a przedsiębiorstwa mają dużo mniejszą przestrzeń do agresywnego podnoszenia cen.

W najbliższym miesiącu inflacja bazowa prawdopodobnie pozostanie w okolicach 3%. Efekty paliwowe zwykle działają z opóźnieniem, dlatego część presji kosztowej może być nadal widoczna w usługach. Jednocześnie brak silnego ożywienia w przemyśle i utrzymujący się popyt konsumpcyjny powinny ograniczać ryzyko trwałego rozpędzenia inflacji bazowej.

Dla Rady Polityki Pieniężnej to kolejny argument za utrzymaniem obecnej podstawy – wyczekiwania. Dzisiejsze dane raczej zamykają dyskusję o szybkim luzowaniu polityki pieniężnej, ale jednocześnie są zbyt słabe, by wracał scenariusz podwyżek stóp procentowych. RPP dostaje sygnał, że szok paliwowy zaczyna przechodzić do części cen bazowych, jednak nie na skalę, która wymagałaby reakcji w postaci zaostrzenia polityki monetarnej.