Wielkopolski Związek Pracodawców
Produkcja szybko rośnie, zatrudnienie spada – nowa twarz polskiego przemysłu
W marcu 2026 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było niższe o 0,1% niż w lutym br. i o 0,9% niższe niż przed rokiem. Natomiast przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wyniosło 9652,19 zł i było wyższe o 6,6% niż w marcu ubiegłego roku – podał GUS.
Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
Marcowe dane z rynku pracy nie przynoszą takiego zaskoczenia jak dane z przemysłu. Przypomnijmy produkcja w przemyśle urosła o imponujące 9,4% r/r, podczas gdy zatrudnienie w przetwórstwie uszczupliło się o 0,9% Przemysł wykręca, nagle potężne wolumeny produktów, przy znacznie uszczuplonym zatrudnieniu.

Firmy w krótkim czasie nauczyły się optymalizować procesy. Biorąc pod uwagę rosnące koszty operacyjne, biznes nie może już reagować na każde większe zamówienie masowym naborem nowych pracowników. Zamiast tego przedsiębiorstwa stawiają na lepsze zarządzanie i prawdopodobnie zbierają pierwsze owoce wcześniejszych inwestycji w automatyzację. Generowanie tak potężnych wolumenów produkcyjnych przy nieco mniejszej załodze to klasyczny objaw dojrzewającej gospodarki. Odchodzimy od konkurowania wyłącznie tanią, masową siłą roboczą. Z drugiej strony można też wnioskować, że jednak to produkcja na zapas, wyprzedzanie potencjalnego wzrostu cen stało za takimi wynikami przemysłu. Kontrakty inwestycyjne bowiem często jednak niosą za sobą wzrost zapotrzebowania na pracowników.
Wynagrodzenia w przetwórstwie urosły o solidne 6,6% rok do roku. Dokładnie tyle samo co średni wzrost dla całego sektora przedsiębiorstw. Tradycyjna dla marca wypłata premii kwartalnych i rocznych sprawia, że płace skoczyły o 6,5% z miesiąca na miesiąc. To jasny dowód na to, że firmy są skłonne lepiej wynagradzać obecne załogi za zwiększony wysiłek i wyższą efektywność.
Ciekawie wygląda też tło sektorowe, które udowadnia, że rynek pracy zmienia po prostu swoją strukturę. W energetyce mamy prawdziwy boom – wynagrodzenia wystrzeliły tam aż o 11,6% r/r, co idealnie zbiega się ze skokiem produkcji energii o ponad 18%. Z kolei górnictwo, gdzie zatrudnienie topnieje najszybciej (o 4,2% r/r), kontynuuje swoje naturalne wygaszanie. To proces niezależny od bieżącej koniunktury, wpisany w wieloletnią transformację, a nie efekt nagłego załamania rynku.
Jesteśmy świadkami transformacji rynku pracy w Polsce. Przedsiębiorstwa udowadniają ogromną elastyczność operacyjną. Stabilny wzrost płac przy jednoczesnym niewielkim spadku zatrudnienia gwarantuje utrzymanie siły nabywczej konsumentów, a jednocześnie nie dokłada do gospodarki zbędnego paliwa inflacyjnego.