Uważam Rze (06.10.2013)

Pracodawcy i związkowcy mogą ze sobą rozmawiać merytorycznie i bez emocji. Udowodnili to w Wielkopolsce.

Wszystko za sprawą projektu realizowanego wspólnie przez lokalną „Solidarność” i Wielkopolski Związek Pracodawców. Chodzi o przekonanie do socjalnej idei flexicurity polegającej na stworzeniu takiego modelu zatrudnienia, w którym pracodawca nie będzie miał problemów z procesem zwalniania lub zatrudniania pracowników. Ci zaś otrzymają gwarancję bezpiecznej pracy i pełnych zabezpieczeń socjalnych, w razie gdyby ją utracili.

– To rzeczywiście wygląda trochę jak próba łączenia ognia z wodą. Ale staramy się przede wszystkim szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli. Tak by stosunki między pracodawcami a pracobiorcami stawały się przyjazne i normalne – przekonuje Jacek Kulik, wiceprezes zarządu Wielkopolskiego Związku Pracodawców. Wtóruje mu Jarosław Lange, szef wielkopolskiej „Solidarności”: – Rzeczywiście umiemy znaleźć w sobie partnerów, poszukujemy kompromisu. Kto wie, być może doświadczenia, jakie zbieramy w Wielkopolsce, staną się kiedyś modelowe dla kulejącej dziś współpracy w Komisji Trójstronnej – zastanawia się związkowiec.

Włos się jeży..

… na głowie niemal każdego związkowca, gdy słyszy o „elastycznym czasie pracy”. Zmiany wprowadzające to pojęcie w obowiązującym prawie weszły w życie na początku września tego roku. Po stronie związków zawodowych od razu wzbudziły nieufność i całą listę zastrzeżeń. Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest ten mówiący o zmuszaniu pracowników do nieprzerwanej pracy przez kilkanaście godzin na dobę. Związkowcy domagają się bowiem w tym czasie gwarancji 11 godzinnego wypoczynku oraz 35 godzin na ten sam cel w ciągu tygodnia. Kolejnym zarzutem z ich strony jest rzekoma swoboda, jaką elastyczny czas pozostawia pracodawcom w wpłacie wynagrodzenia za nadgodziny. Działacze związkowi mają też zastrzeżenia do dodatkowego obciążenia firm i marginalizacji swojej działalności, którą mają nieść ze sobą zmiany w Kodeksie pracy. – Trudno się dziwić, że dostrzegamy zagrożenia. Jeśli już mówimy, że związkowcy „jeżą się” na myśl o elastycznym czasie pracy, to dodajmy, że podobnie rzecz ma się z pracodawcami, gdy słyszą o stabilności zatrudnienia i bezpieczeństwie socjalnym. Dlatego poszukaliśmy możliwości zbliżenia stanowisk, do czego dobrym pretekstem stał się projekt „Flexicurity” – przekonuje Jarosław Lange.

Tak to robią Niemcy

W projekcie, który związkowcy rozpoczęli realizować razem z wielkopolskimi pracodawcami, wielkie znaczenie mają doświadczenia Niemców. Socjalna idea flexicurity okazuje się kompromisowa już w samej nazwie. Ta ostatnia wynika bowiem z połączenia angielskich słów flexibility (elastyczność) i security (bezpieczeństwo). I choć jej wprowadzaniem już kilkadziesiąt lat temu pierwsi zajęli się Duńczycy, to praktyka u naszych zachodnich sąsiadów stanowi wzór dla wielkopolskiego projektu.

– Do tego stopnia, że zanim pojechaliśmy na wyjazdy studyjne do niemieckich partnerów, wraz ze związkowcami dokładnie przyjrzeliśmy się modelowi realizowanemu w poznańskiej fabryce Volkswagena. Mamy do czynienia z pozytywnym przykładem wdrażania idei flexicurity. Dzięki temu firma nie narzeka na zyski, a pracownicy zarabiają sporo i czują to, co moglibyśmy określić jako bezpieczeństwo socjalne. Na polskim rynku to charakterystyczny przykład funkcjonowania modelu niemieckiego – mówi Jacek Kulik. Pracodawcy i związkowcy postanowili jednak przyjrzeć się również wprowadzaniu owego modelu u samego źródła. Stąd kilka studyjnych wyjazdów do niemieckich firm i spotkań z przedstawicielami tamtejszego samorządu gospodarczego. Wśród nich również z władzami największej organizacji niemieckich pracodawców, centrali DBA mieszczącej się w Berlinie.

– Co ciekawe w tym samym biurowcu, gdzie funkcjonuje centrala związków zawodowych. Niemal drzwi w drzwi – dodaje Kulik. Ważną częścią projektu „Flexicurity” realizowanego w Wielkopolsce jest nacisk na społeczną odpowiedzialność biznesu. Niemieckie doświadczenie wskazuje tutaj jednoznacznie, że partnerzy, jakimi są biznes i związki zawodowe, nie powinny wzajemnie się oszukiwać, a w razie sytuacji spornych szukać kompromisowych rozwiązań w sądach. Pod tym względem Niemcy znacznie nas wyprzedzają.

W Polsce bowiem wciąż liczba spraw rozstrzyganych przez sądy pracy i kończących się ugodą między stronami sporu jest wciąż i niska. W Niemczech wręcz przeciwnie ponad 90 proc. przypadków kończy się kompromisem.

Niedoścignionym wzorem może być też dla nas sprawność, z jaką niemieckie sądy rozstrzygają kwestie sporne. Praktyka wskazuje, że od chwili wniesienia sprawy do orzeczenia nie mija nigdy więcej czasu niż cztery miesiące – Pracodawcy zrzeszeni w centrali DBA, zawierając umowy z pracownikami, przewidują już ewentualną karę za ich zwolnienie. W ten sposób zabezpieczają się z góry przed tym, by sprawa przybrała charakter sporu i trafiła do sądu. Pracownik przecież z góry wie, na jaką kwotę odprawy może liczyć – wyjaśnia wiceprezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców. Razem ze związkowcami przedstawiciele wielkopolskiego biznesu mogli- przyjrzeć się rozwiązaniom przyjętym przy likwidacji jednej z dużych firm we Frankfurcie nad Odrą. Niemcy uznali tam za wzorcowe rozwiązanie następujących problemów: zwolnienie kilkuset pracowników, wypłata odpraw i wcześniejsze negocjacje na linii zarząd firmy – związki zawodowe. Nic zatem dziwnego, że polskim gościom zaimponowały możliwości kompromisu osiągnięte przy stole negocjacyjnym.

Dzięki doświadczeniu z ideą flexicurity pracodawcy mniej boją się zabezpieczeń socjalnych, a związkowcy elastycznego czasu pracy

Dowiedzieli się przy tym, że w Niemczech nie ma Kodeksu pracy, jest tylko zbiór aktów prawnych regulujących te kwestie. Mimo to tamtejszy system zapewnia wysoką stabilizację zatrudnienia. – Z całą pewnością mamy się od kogo uczyć. Zwłaszcza w dziedzinie społecznej odpowiedzialności biznesu. Jako związkowcy chcemy pokazać, że absolutnie nie jesteśmy z założenia na „nie”. Zawsze jesteśmy gotowi do rozmowy i szukania kompromisowych rozwiązań, ale kompromis musi oznaczać gotowe do dialogu stanowisko, z obu stron. Choćby szukając takich zabezpieczeń, by elastyczny czas pracy nie okazywał się szkodliwy i niekorzystny dla pracowników – mówi lider wielkopolskiej „Solidarności”.

Model poznański?

Kiedy słucha się wielkopolskich pracodawców i związkowców, można odnieść wrażenie, że w stosunkach między nimi panuje swoisty wersal. Obie strony komplementują swoje otwarcie na argumenty. Wymieniają podjęte wspólnie akcje, które mają zbliżyć nieprzychylne sobie z pozoru środowiska. Niektóre z nich – choć pozornie wydają się mieć nieco propagandowy posmak – w istocie są chyba poszukiwaniem „modelu poznańskiego”. Z pewnością warto byłoby spróbować realizować je w całym kraju. Jak choćby wydarzenie polegające na sadzeniu 800 dębów w lesie pod Poznaniem, zrealizowane wiosną 2012 r. Przedsiębiorcy i działacze związkowi wspólnie zakasali wówczas rękawy i chwycili za łopaty… W tym samym roku obie strony spotkały się podczas uroczystości gwiazdkowej zorganizowanej dla 250 podopiecznych wielkopolskiego Caritasu.

– Takie spotkania sprawiają, że lepiej się znamy i łatwiej nam ze sobą rozmawiać. Bo warto – przekonują jednocześnie przedstawiciele „Solidarności” i Wielkopolskiego Związku Pracodawców. Z satysfakcją podkreślają, że kompromis udaje się osiągnąć także podczas bardziej oficjalnych okazji. Jak godzinna telewizyjna debata pracodawców i związkowców z udziałem lidera „Solidarności” Piotra Dudy, która odbyła się w poznańskim studiu TVP. – Debata merytoryczna, dyskusja na argumenty, których każda z uczestniczących stron chciała spokojnie wysłuchać – podsumowuje lakonicznie program Jacek Kulik.

„Solidarność” właśnie postanowiła, że zmiany w Kodeksie pracy dotyczące elastycznych form zatrudniania i naliczania wynagrodzeń zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego. Związkowcy chcą, by zbadano, czy nowe przepisy są zgodne z Konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy. Przekonują, że o swoich zastrzeżeniach zamierzali rozmawiać z pracodawcami i rządem podczas Komisji Trójstronnej. Ich zdaniem posiedzenie nie zostało jednak zwołane w przewidzianym czasie. Gdzieś z boku, niejako na marginesie tego sporu, po wielkopolsku, stosując zasadę pracy u podstaw, te same środowiska rozmawiają i debatują w ramach cyklu szkoleń z flexicurity. W najbliższych tygodniach będą rozmawiać na przykład o tym, które ze stosowanych w Niemczech elastycznych form zatrudnienia da się przenieść do Polski. Bo – zdaniem uczestników poznańskiego projektu – warto i trzeba rozmawiać. Ciekawe, kiedy ta oczywista oczywistość dotrze z poziomu lokalnego na centralny.

Źródło: Rafał Kotomski „Uważam Rze” – link

dyplom
Wielkopolski Związek Pracodawców Lewiatan
ul. Grunwaldzka 104
60-307 Poznań
tel. 61 657 60 51
tel. 691 98 68 68
biuro@wzp.org.pl
www.wzp.org.pl
konfederacja lewiatan
Copyright by MindsEater