Sejm uchwalił nowelizację ustawy o finansach publicznych zawieszając na 2013 r. pierwszy próg ostrożnościowy oraz obowiązującą regułę wydatkową.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan.

Rząd zdecydował się znowelizować budżetu na ten rok. Aby mógł to przeprowadzić musiał jednak zawiesić dwa „zabezpieczenia” wzrostu deficytu budżetowego zapisane w ustawie o finansach publicznych – (1) pierwszy próg ostrożnościowy, tj. konsekwencje przekroczenia przez dług publiczny 50 proc. PKB (art. 86, pkt. 1 ust. 1) oraz (2) obowiązującą regułę wydatkową mówiącą o tym, że zaplanowane wydatki z budżetu państwa nie mogą być większe niż planowane wydatki z roku poprzedniego powiększone o planowaną w założeniach makroekonomicznych do budżetu inflację plus 1 punkt procentowy (art. 112a ust. 1). Oba te „zabezpieczenia” będą bowiem złamane w efekcie nowelizacji dochodów budżetowych (zmniejszenie), a tym samym wzrostu deficytu budżetowego.

Pytanie jednak dlaczego rząd zdecydował się nowelizować ustawę budżetową na 2013 r.?

W tej chwili nie miał już innego wyjścia. Pracuje bowiem nad ustawą budżetową na 2014 r. i pozostawienie nieznowelizowanej ustawy budżetowej na 2013 r. oznaczałoby, że relacja planowanego na 2014 r. deficytu budżetowego do planowanych wydatków (1. próg ostrożnościowy) nie mogłaby być wyższa niż 11,88 proc. (taka relacja wynika z obowiązującej ciągle ustawy budżetowej). A to byłoby mało realne, bowiem prognozy wzrostu PKB w 2014 r. (ok. 2 -2,2 proc.) nie pozwalają na planowanie wysokiego wzrostu dochodów do budżetu, a wzrost wydatków jest w ponad 70 proc. zdeterminowany zobowiązaniami wynikającymi z różnych ustaw. Jak rozumiem rząd nie chciałby także ograniczać pozostałych wydatków (ok. 30 proc.), które mają głównie charakter prorozwojowy. Nie chciałby także, mam nadzieję, podnieść w 2014 r. podatków, bo mogłoby się to negatywnie przełożyć na wzrost gospodarczy. Zakładam zatem, że rząd nie chce powtarzać już fikcji, która charakteryzowała budżet na 2013 r. (dopasował poziom planowanych na 2013 r. dochodów i wydatków, a tym samym deficytu budżetowego do relacji planowanego deficytu do dochodów z 2012 r. , czyli do 11,91 proc.). Że „walczy” o stworzenie warunków budżetowych dla podtrzymania wzrostu gospodarczego w 2014 r., bowiem na pewno tego wzrostu nie będą już podtrzymywać fundusze unijne. Pieniądze ze starej perspektywy finansowej (2007-2013) właściwie skończyły się już, a środki z nowej perspektywy (2014-2020) – jak uczy doświadczenie, zaczniemy wykorzystywać najwcześniej w końcu 2014 r., a najpewniej dopiero w 2015 r.

Zakładam optymistycznie, że całe obecne zamieszanie z budżetem – konieczność jego nowelizacji i wymuszona tym konieczność zawieszenia 1. progu ostrożnościowego, a także obowiązującej reguły wydatkowej, jest po to, aby budżet na 2014 r. miał szanse podtrzymać wzrost gospodarczy. Potwierdzeniem mojego optymistycznego założenia będzie projekt budżetu na 2014 r., a przede wszystkim struktura wydatków. Gdy zobaczymy, że rząd planuje w budżecie na przyszły rok wzrost wydatków prorozwojowych, w tym wydatków na inwestycje, a pilnie będzie nadzorował pozostałe wydatki, powiem, że warto było zjeść tę żabę.

Konfederacja Lewiatan

dyplom
Wielkopolski Związek Pracodawców Lewiatan
ul. Grunwaldzka 104
60-307 Poznań
tel. 61 657 60 51
tel. 691 98 68 68
biuro@wzp.org.pl
www.wzp.org.pl
konfederacja lewiatan
Copyright by MindsEater